Azja 2019,  Malezja

Ipoh – biała kawa i murale

2+

Do Ipoh trafiliśmy trochę przypadkowo, gdzieś tam przemknęło w przewodniku, trochę na forum a jako, że mieliśmy dzień do zagospodarowania to postanowiliśmy się tam zatrzymać.

I faktycznie – stare miasto bardzo fotogeniczne – stare, obdrapane budyni z drewnianymi okiennicami, wąskie uliczki z knajpkami, murale, mało białych turystów.

Szwędamy się uliczkami, szukamy jakiejś fajnej knajpki, dużo jest pozamykanych. Trafiamy do indyjskiej knajpki, bez menu, gdzie zamawiamy ciapati – pyszne placki jak się okazuje. Dosiada się do nas jakiś koleś, zagaduje, zaprasza na wspólną kolację następnego dnia… Jesteśmy tu tylko jedną noc więc nie przyjmujemy zaproszenia.

Wieczorem trafiamy do knajpki, która serwuje snow beer – piwo podane w mocno zmrożonych kuflach, przez co z piany robią się lody. Ciekawe 🙂

Wieczorem i rano spacerujemy po targach, straganach. Nie ma białych turystów, fascynuje mnie różnorodność mijanych ludzi – kobiety w hidżabach, hinduski z kropkami, Chińczycy, wszyscy oglądają te same stragany, zatrzymują się w tych samych knajpkach.

Zaczepia nas kolejny facet, trochę podpity chyba – welcome in my country, ma duży dom, zaprasza na kolację jutro i jakieś picie… Znów odmawiamy.

Kosztujemy też chińskich pierożków kupionych na czuja i intrygujacej białej kawy, prażonej na tłuszczu palmowym, bardzo słodkiej, z dużą ilością skondensowanego mleka.

Po południu wsiadamy w autobus i w dużych korkach jedziemy w stronę Georgetown.

2+

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o