Azja 2019,  Kambodża

Banlung i Kambodża

0

No i uciekliśmy z głównego szlaku… Kiedy inni turyści przesiedli się w Stung Treng do autobusów do Siem Reap czy Phnon Penh my wypłaciliśmy dolary w bankomacie, kupiliśmy ananasy, mango, kartę SIM i bilety do Banlung. Pierwszy raz od Nong Khiaw jechaliśmy busem z lokalsami, co więcej byliśmy jedynymi białymi i dużą atrakcją dla jakiegoś chłopczyka, który nie mógł się na nas napatrzeć.

No i ledwo doszedłem do perfekcji w laotańskim to muszę się przestawić na khmerski….

Jeszcze śmieszna anegdotka – jedziemy busem z granicy Kambodży do Stung Treng, droga szutrowa, na poboczu stoi biała terenowa Toyota, kierowca zatrzymuje busa, wychodzi, wsiada do Toyoty i odjeżdża…. Wszystko działo się bardzo szybko. Ktoś z busa krzyknął Hej, czy to nie nasz kierowca właśnie odjechał?!? Ktoś tam sikał na poboczu, skończył i wsiadł prowadzić naszego busa… 🙂

Mamy fajny bungalow z hamakiem zrobionym z taśmy metek Made in Cambodia. Obok drzewa z awokado i durianem (albo jackfruit’em)

Okolica na skuterze

Wypożyczyliśmy znów skuter (6$) i odwiedziliśmy okoliczne wodospady i jezioro w kraterze.

Wszyscy jeżdżą tutaj w kaskach (w Laosie tylko turyści), co więcej widzieliśmy jak policja zatrzymuje ludzi bez kasku i każe im pchać skuter…

Ogólnie trochę wolna amerykanka tutaj na drogach… Skutery włączają się do ruchu ze wszystkich stron, bez kierunkowskazów, czasem pod prąd. Właściwie nie wiem czy skrzyżowania są tu równorzędne czy ktoś ma jakieś pierwszeństwo. Także delikatnie wymuszając, z ładnie włączonym kierunkowskazem i w spodenkach (od razu widać że turysta) włączam się do ruchu. Tak samo jak w Tajlandii i Laosie wszyscy wszystkim ustępują, nie ma agresji, zajeżdżania drogi, wszystko płynnie działa.

Drogi dojazdowe do wodospadów są szutrowe, bez kamieni, za to z dużą ilością czerwonego piachu, który od razu pokrywa nasze nogi.

Nowo odkrytym przeze mnie hitem jest sok z trzciny cukrowej, z lodem. Kubeczek kosztuje 1000 Riel’ów czyli złotówkę. Dla Agi za słodkie dla mnie super.

Mijamy plantacje kauczuku i miejsce gdzie można pojeździć na słoniach, przykutych łańcuchem do drzewa…

Wodospady jak wodospady. Jest pora sucha więc jeden z nich wygląda jak prysznic (z którego korzystam), Aga pluska się w głębokim jeziorze.

Wieczorem w knajpce dostajemy szklanki z lodem a na stole stoi czajnik z ciepłą herbatą. Nie wiemy co z tym zrobić więc nalewamy herbatę do szklanek i pijemy. Na szczęście następni lokalsi, którzy przyszli zrobili to samo. Smażony ryż z kurczakiem ma pełno kości…

Byłem też u fryzjera 🙂

Z ciekawostek, to:

Chyba mają wybory wkrótce bo wszędzie są tablice z główną (jedyna?) partią w Kambodży.

Świeże orzeszki ziemne (nieprażone) smakują jak cieciorka z puszki z lekko fistaszkowym posmakiem.

Jedzą tu smażone koniki polne…

Płaci się dolarami albo rielami. Przyjmuje się, że jeden dolar to 4000 rielów. Także resztę można dostać i w dolarach i w rielach. Jest trochę liczenia….

Nie potrafimy się zdecydować na żadną z wycieczek do jungli, są dosyć drogie a biura nie wzbudzają naszego zaufania, więc teraz jedziemy busem na południe, do Mondulkiri. Wygląda na to, że są dwie nadmiarowe osoby, kierowca nerwowy coś tam melodyjnie krzyczy. Po dostawieniu dwóch plastikowych, dziecięcych krzesełek zostało jedno miejsce. Wchodzą jeszcze dwie kobiety z dzieckiem też coś melodyjnie krzycząc z kierowcą… Ale na końcu są uśmiechy (więc te krzyki to chyba nie złość) i wchodzą.

…I jeszcze jedna osoba się zmieściła 🙂

… I jeszcze jedna… Po lewej stronie kierowcy… Także z przodu jedzie pięć osób.

0

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
majkelZAP Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
ZAP
Gość
ZAP

Tyla ćwiczysz ty jazdy na skuterze, tak więc jak wrócisz to se możesz zaroz taki sprawić i potym bydzie „moplikiym se jada na szychta…” :).

Jakimś softem wygładzocie te zdjęcia czy tam jakieś takie lokalne maseczki na gęba ciągle dowocie?