Azja 2019,  Laos

Vang Vieng

2+

Jesteśmy w Vang Vieng od dwóch dni i jest super. Leżę sobie na hamaku nad rzeką, czytam książkę o Kambodży i sączę Beerlao, Aga w oponie z ciężarówki pluska się w rzece Nam Song, z głośników delikatna, trance’owa muzyka, jakieś 32 stopnie…

Dotarliśmy całkiem sprawnie minivanem z Luang Prabang, co prawda po koszmarnych drogach, z wyprzedzaniem pod górkę na zakręcie ale wyjątkowo szybko (4.5h, wliczając półgodzinną przerwę na obiad). Nikt nie rzygał, sami turyści w busie.

Mamy super nocleg, trochę droższy ale przestronny i z balkonem. Szwędamy się po miasteczku, same knajpy, pełno wesołych, kolorowych turystów. Przechodzimy przez drewniany mostek, trafiamy na plażę w Smile Bar. Drewniane podesty z słomiana strzechą, w nich hamaki, muza w tym samym klimacie co teraz. Uśmiechamy się, bujamy, rzeka, góry w tle, zachód słońca, pojawiają się balony… Patrzymy na ludzi, którzy spływają w dół rzeki na oponach z traktora.

Ej, leżę se na hamaku, piwko, zachód słońca, fajna trance’owa muza… I coś mi kapło czarnego na spodenki. strzepałem. Ale wącham palec… Śmierdzi kupą… Patrzę do góry.. a tam normalnie jaszczurka nade mną. 🦎. I sra se na mnie….

anegdotka

Wieczorem trafiamy do jednej z knajpek gdzie puszczają na okrągło odcinki Friends, śmiechamy 🙂 Nocą bujamy się po night markecie.

Skuter

Następnego dnia wypożyczamy skuter i jedziemy na drugą stronę rzeki.

Big Pha Ngeun

Pierwszym przystankiem jest parking pod górą. Zmieniamy sandały na trekkingowe buty, mijamy kilka Koreanek w japonkach i po pół godzinnej wyrypie trafiamy na pierwszy szczyt, tam czeka na nas zimne piwko (rozsądek każe wybrać wodę) i drewniane podesty z super widokami…

Następne pół godziny, ludzi w japonkach brak i docieramy na szczyt. Fajne widoczki, odpoczynek.

Blue Lagoon 2

Przepoceni siadamy na skuterek, mijamy obsadzoną turystami Blue Lagoon 1, Koreańczyków w popularnych tutaj autkach bugge i po wyboistej, szutrowej drodze trafiamy do naturalnych basenów z szafirową wodą, trochę nudnych, bez zabawek ale zimna woda jest super.

Blue Lagoon 3

Kolejne kilometry szutrowej drogi, piachu w powietrzu, mijamy stada bydła, dzieci w mundurkach wracające na rowerach ze szkoły, góry z lewej, góry z prawej, słońce nad nami i docieramy do Blue Lagoon 3, na którą sąsiadująca góra rzuca już cień.

Ale woda jest przyjemna, mi oczy płoną na widok huśtawek, bambusowych tratw i innych wodnych zabawek. Ludzi garstka bo już późno. Ja szczęśliwy mimo że plecy pieką po nie do końca kontrolowanym skoku do wody. Słońce coraz niżej, trza wracać.

Powrót do miasteczka

Znów szutrowa droga, wyprzedzamy Tuk Tuka odwożącego ostatnich turystów, lokalne traktorki (coś ala nasze dziki), krowy przechodzące z pola na pole. Zatrzymujemy się żeby, pocykać foty, słońce już nisko. Jedziemy dalej, coś rzuca tylnim kołem. Pana. Skuter wypożyczony bez zbędnych formalności – telefonu do właściciela brak, słońce zachodzi, jakieś 15 km do miasteczka…

Ale nadjeżdża wyprzedzony wcześniej tuk tuk, wynajęty przez parę Koreańczyków. Zatrzymujemy go, kierowca drapie się po głowie ale możemy się zabrać. Skuter trochę waży ale dajemy radę dźwignąć go na naczepę. Droga wyboista, skuterem rzuca na lewo i prawo ale jakoś udaje mi się go utrzymać. Uśmiechnięci i szczęśliwi, że nie musimy pchać przez 15 km skutera, docieramy do wypożyczalni. Całość kosztowała nas dodatkowo 9PLN za busa i 11PLN za oponę. Przygoda 🙂

Wieczorem idę się zapisać na wspinanie w skale i trafiamy do indyjskiej knajpki na pycha jedzenie.

Wspinaczka

Wykupiłem pół dnia wspinania w lokalnym, polecanym biurze. Fajna grupka ludzi, Czech mieszkający od 3 lat w Wietnamie, para Holendrów robiąca do tej pory tą samą trasę co my, stary Amerykanin z 30 letnim stażem. Jest spoko ale na wędkę i bez wyzwań. Ale fajnie, że po 4 tygodniach przerwy forma jest 🙂

Popołudnie

Aga uderzyła od razu do baru na plaży. W drodze do niej zahaczam o najlepszą kanapkę jaką jadłem. Smażony kurczak, boczek, cebulka, jajko, ser, sałata, pomidor i odrobina miłości przyrządzającej pani… Pycha.

A teraz znów hamaczki, Beerlao, zachód słońca….

Mieliśmy jechać jutro dalej ale zostajemy na jeszcze jedną noc.

Dziś jest chiński nowy rok (świni), który kompletnie nie jest tu zauważalny, z wyjątkiem rodziny na przeciwko naszego noclegu, która wczoraj wystawiła stół na ulicę, biesiadowała do późnej nocy, z przerwą na skromne fajerwerki o północy…

Kajaki

Wieczorem bookujemy jeszcze wycieczkę kajakiem wzdłuż Nam Song, akurat brak chętnych na tę godzinę więc musimy zapłacić trochę więcej ale unikamy w ten sposób hałaśliwych grup Koreańczyków.
9 km w dół rzeki zajmuje nam jakieś 1,5 h. Przyjemnie ale czujemy lekki niedosyt.
Po drodze mijamy pojedyncze osoby spływające leniwie w oponach. Wygląda trochę nudno…
Szwędamy się po innych barach przy plaży ale i tak kończyny na hamakach w Smile Bar.

Wieczorem trafiamy przypadkiem do Space Baru, gdzie można kupić i użyć na miejscu marihuanę i opium (40eur/gram). My delektujemy się piwkiem i drinkami i obserwujemy jak to wszystko działa. W menu jest informacja, że narkotyki w Laosie są nielegalne i za posiadanie grozi grzywna pięć milionów kipów… W każdym razie kelnerka (Szwajcarka) przyjmuje zamówienia, później idzie do jakiejś lokalnej kobiety, która siedzi przy wejściu, biurze od niej woreczek i idzie do lokalnego chłopa, który siedzi z drugiej strony i daje mu kasę i wraca do klientów… Po minie jednego kolesia widzimy też że herbata z opium nie jest najsmaczniejsza…

Pha Poak

Rano przed wyjazdem wybrałem się jeszcze na pobliski punkt widokowy. Nuda.


Teraz czekamy na autobus do Pakse. Jest 13:00, powinniśmy być i 7:00 rano. Autobus z miejscami do spania. Zobaczymy.

2+

5
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
majkelthe KunkSzymon the KunkZAP Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
ZAP
Gość
ZAP

Fajno wyprawa, ino pozazdrościć!
No i Friendsów też tam znają 😀
Pozdro z polski – tutaj wczoraj ponad 20cm sniegu walneło, za jedna noc 🙂

Szymon the Kunk
Gość
Szymon the Kunk

Fajne zdjęcia i dużo tekstu 🙂

the Kunk
Gość
the Kunk

No i jest moc jest przygoda 🙂