Azja 2019,  Tajlandia

Bangkok

4+

Bangkok już za nami, siedzimy teraz w pociągu do Chiang Mai, takim naszym Inter regio, to jest trochę czasu żeby coś napisać.

Świątynie

Byliśmy w 3 świątyniach (Wat Pho, Wat Phra Kaew, Wat Arun). Ładne, kolorowe, orientalne. Nie do końca ogarniam o co w nich chodzi, w każdym razie pełno jest Buddy wokoło. Muszę doczytać.

Street food

Wszędzie jest pełno jedzenia, które może wygląda średnio ale póki co trafialiśmy na bardzo dobre. W Chinatown to już w ogóle strasznie dużo tego i mega tanio.

Z ciekawych rzeczy to jedliśmy

  • Mango with sticky rice – słodkie i pycha
  • Woda z kokosa – pycha
  • Smażone banany
  • Hoy Tort – ostrygi smażone z jajkiem
  • Smażony makaron ryżowy z kurczakiem w Chinatown (goo-ay jap nam sai)
  • Green Thai curry – fest ostre
  • Dom yam – zupa z krewetkami, jeszcze ostrzejsza, polecana nam przez taksówkarza.
  • Pat tai

Ciekawy była też Food Island – street food na 6 piętrze centrum handlowego. W środku dużo lokalsów i pełno knajpek.

Transport

Ogólnie Bangkok to średnio spacerowe miasto. Odległości duże, na drogach i chodnikach pełno skuterów, także pomiędzy dzielnicami korzystaliśmy z innych form przemieszczania się.

Jako, że mieszkamy nad rzeką najtaniej (15 TBH) i najszybciej jest przemieszczać się szybkimi łodziami, które kursują co 20 minut. Jest w nich masa ludzi, obsługa cały czas coś krzyczy (chyba żeby się ubić jeszcze bardziej), a komunikacja kierowcy z obsługą odbywa się z użyciem gwizdka.

Tuk tuki są fajne za pierwszym razem ale na dłuższą metę niebezpieczne i męczące,

Taksówki spoko, tanio i wygodnie, chyba że się trafi na buca, który nie chce włączyć taksometru. Ciekawe jest to, że nie używają żadnej nawigacji i czasem trzeba im powiedzieć gdzie mają skręcić.

Chcieliśmy też raz jechać autobusem ale nie przyjechał…

Naciąganie

Typowe naciąganie, opisywane w każdym przewodniku to:

  • Nie włączanie taksometru – za każdym razem trza nalegać aby włączali taksometr. Kilka razy nie chcieli nas z tego powodu zabrać. Z taksometrem wychodzi 2-3 razy taniej niż cena jaką mówią na początku
  • „Świątynia jest zamknięta, bo jest przygotowanie do jakiejś królewskiej uroczystości ale podwiozę was do innej”. Już przed pierwszą świątynią ktoś do nas tak zagadał i byliśmy z siebie fest dumni, że go zbyliśmy. Świątynia była oczywiście otwarta
  • Tania podwózka tuk-tukiem (ale połączona z obwozem po drogich sklepach). I tutaj daliśmy się trochę naciągnąć. Późne popołudnie, do końca nie wiemy co chcemy robić, padło na świątynie. Żaden taksiarz nie chciał nas zabrać z włączonym taksometrem to zagadaliśmy do kierowcy Tuk tuka. Sympatyczny kierowca omamił nas tak, że zgodziliśmy się, że zawiezie nas na rejs po kanałach. Na miejscu okazało się że rejs jest drogi, a prowadzący jakiś szemrany, więc odmówiliśmy i po spacerze wróciliśmy taxą do centrum.

Moon bar

Wybraliśmy Moon Bar na 61 piętrze budynku Banyan Tree. Ceny drinków jak za zboże ale za to klimat i widoki s super.

Khon

Byliśmy też na sztuce tradycyjnego teatru tajskiego – Khon. W sumie odkąd zobaczyłem aktora na okładce przewodnika to chciałem się na to wybrać. A jako, że bilety były dołączane gratis do biletów do świątyń więc się wybraliśmy. I było super. Muza na żywo, scenografia z rozmachem i zakręcona historia…

4+

5
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
Anna G.majkelWielebnyAnna G. Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anna G.
Gość
Anna G.

Musiałabym sporo tych drinków wypić, żeby w ogóle wjechać na 61 piętro! <3 Łapcie te wspomnienia także dla takich cykorów jak ja!

Wielebny
Gość
Wielebny

Jedzenie na ulicy to prawdziwe wyzwanie. Czasem jest lepiej nie widzieć w jaki sposób zostało przygotowane i po prostu się cieszyć jego smakiem.